Moja aktualna pielęgnacja
Pianka do mycia twarzy Nivea- ok. 18 zł
Jest mocno przeciętna- niby myje, niby przyjemnie pachnie, ale mam wrażenie, że gdyby nie to, że myje twarz 2 razy (olejem i pianką) nie do końca by sobie poradziła. Nie podrażnia, nie wysusza, nie zostawia na twarzy uczucia 'umytego talerza', ale pewnie i tak do niej nie wrócę- raczej kupię jakąś koreańską piankę.
Kiehls- Ultra facial toner- 79zł
Dostałam go do zakupów na gwiazdkę kiedy jeszcze w ogóle nie ogarniałam idei toniku i tak sobie leżał i leżał kilka miesięcy, aż go otworzyłam: najpierw normalnie na wacik, przemywanie twarzy i po sprawie, nawet go nie zauważałam; ale potem, kiedy zaczęłam wylewać odrobinę na dłoń i wmasowywać w skórę pokochałam go! Super tonik, delikatnie nawilża, szybko się wchłania i mam wrażenie, że rzeczywiście pomaga wchłaniać się innym kosmetykom.
Gdyby nie to, że teraz marzę o toniku z Bentona to już bym miała kolejne opakowanie :)
Resibo- Olejek do demakijażu- 59zł
Powiedziałabym, że jest poprawny- ładnie, lekko cytrusowo pachnie, wystarczy jedna pompka żeby zmyć lekki makijaż (krem bb, kreska, rzęsy, jakiś bronzer i róż), ale niestety ja rozpieszczona olejkiem z Khiel's czy Evree lubię jak olejek łatwo zmywa się z twarzy, a ten przez to, że 99,9% składników to składniki naturalne dość trudno się zmywa- ja pomagam sobie pianką, albo żelem.
Resibo- serum naturalnie wygładzające -129zł
Świetne- nawilża, może i trochę wygładza, mam wrażenie, że nie muszę po nim nawet stosować kremu (chociaż i tak to robię :D ), przyjemnie pachnie i jest mega wydajny, bo dosłownie 4-5 kropel starcza mi na twarz, szyję i dekolt.
Origins- a perfect world SPF- 199zł
Średni, świeżo pachnie i ma wysoki SPF. Używam go rano, chociaż bez większej przyjemności, bo wg mnie jest dość tępy, nawet kiedy wcześniej nałożyłam serum. Skusił mnie SPF i dobre oceny w internecie, ale zdecydowanie nie wrócę- chyba, że znajdę jakąś mega promocję.
Evree, krem magic rose- 34,99, ale w Rossmannie bardzo często można go znaleźć za 24,99
Super- nie jest drogi, bardzo ładnie pachnie różami (ale nie jak różaniec, tylko tak świeżo :D ), czuć nawilżenie i miękkość skóry po zastosowaniu. Bardzo polecam :)
La Roche Posey- Effaclar Duo + -ok. 40 zł
Kupiłam z nadzieją, że wyciągnie wągry i be∂zie zapobiegał niedoskonałościom, a moim zdaniem nie robi nic. Zużyję całe opakowanie, bo krzywdy mi nie robi, ale efektów też wielkich nie ma.
Kiehl's Midnight Recovery Eye - 124zł
Dobrze się wchłania, przyjemnie pachnie, nawilża skórę, nie jest ciężki, ale na efekty poczekam pewnie jeszcze z 10 lat, bo używam go raczej z myślą o zapobieganiu zmarszczkom.
Alterra- pomadka z rumiankiem- 4,99zł
Super- tania i robi co ma robić, czyli dobrze nawilża usta.
Sylveco- pomadka z peelingiem- ok 8zł
Nie mam zastrzeżeń- niedroga, peelinguje, nawilża- robi co ma robić i dlatego zawsze jest w mojej kosmetyczce.
Semilac- oliwka do skórek- 12zł
Znów to samo :D niedroga, szybko się wchłania, ładnie pachnie brzoskwinią i rzeczywiście nawilża i zmiękcza skórki.
'Zabiegi', czyli to co stosuję 2-3 razy w tygodniu.
Origins- maska regenerująca z różową glinką- 99zł
Ma działanie peelingujące, ale nie widzę jakiejś super regeneracji. Mocno przeciętny produkt jak za taką cenę.
Origins- maska Drink Up Intensiv- 99zł
Podobnie jak poprzednia- nawilża, ale jak się odrobinę za dużo nałoży to lubi się rolować na skórze, więc przeciętna i niewarta swojej ceny (efekt nawilżenia też nie powala).
Caolion- Premium Hot&Cool Pore Pack Duo- 119zł
Niestety podobnie, trochę zmniejsza pory, ale nie ma efektu WOW. Jest też dość mocna- zwłaszcza ta rozgrzewająca czasem sprawia wrażenie jakby wręcz paliła twarz.
(Jeśli znacie jakieś dobre maski, najlepiej niedrogie i koreańskie to bardzo proszę o polecenie :)
Sylveco- Peeling enzymatyczny- ok. 26zł
NIENAWIDZĘ GO, serio, nienawidzę :D on peelinguje, rzeczywiście, tylko niestety po mniej więcej minucie od jego nałożenia na skórę, czuję jakby wbijały mi się w skórę igiełki i nawet po zmyciu i ztonizowaniu skóry to uczucie jeszcze na chwilę pozostaje.
Maski w płachcie
Obojętnie jakie- wszystkie nawilżają bardzo dobrze, trochę łagodzą skórę, ale chyba jeszcze nie trafiłam na moje ulubione. Te są z It's skin i na polskim rynku są jednymi z tańszych (10zł), ale teraz czekam na przesyłkę z Korei z maseczkami Tonymoly, które wyszły mi super tanio- poniżej 4zł za sztukę.
Polecam nałożyć po toniku i serum- mam wrażenie, że efekty są lepsze.
I serio- nie wyrzucajcie ich po jednym użyciu- ja wkładam płachtę z powrotem do saszetki z esencją i spokojne mogę użyć tej samej maski 2 razy (trzymam w lodówce i po jakiś 2 dniach znów ląduje na mojej twarzy).
Jest mocno przeciętna- niby myje, niby przyjemnie pachnie, ale mam wrażenie, że gdyby nie to, że myje twarz 2 razy (olejem i pianką) nie do końca by sobie poradziła. Nie podrażnia, nie wysusza, nie zostawia na twarzy uczucia 'umytego talerza', ale pewnie i tak do niej nie wrócę- raczej kupię jakąś koreańską piankę.
Kiehls- Ultra facial toner- 79zł
Dostałam go do zakupów na gwiazdkę kiedy jeszcze w ogóle nie ogarniałam idei toniku i tak sobie leżał i leżał kilka miesięcy, aż go otworzyłam: najpierw normalnie na wacik, przemywanie twarzy i po sprawie, nawet go nie zauważałam; ale potem, kiedy zaczęłam wylewać odrobinę na dłoń i wmasowywać w skórę pokochałam go! Super tonik, delikatnie nawilża, szybko się wchłania i mam wrażenie, że rzeczywiście pomaga wchłaniać się innym kosmetykom.
Gdyby nie to, że teraz marzę o toniku z Bentona to już bym miała kolejne opakowanie :)
Resibo- Olejek do demakijażu- 59zł
Powiedziałabym, że jest poprawny- ładnie, lekko cytrusowo pachnie, wystarczy jedna pompka żeby zmyć lekki makijaż (krem bb, kreska, rzęsy, jakiś bronzer i róż), ale niestety ja rozpieszczona olejkiem z Khiel's czy Evree lubię jak olejek łatwo zmywa się z twarzy, a ten przez to, że 99,9% składników to składniki naturalne dość trudno się zmywa- ja pomagam sobie pianką, albo żelem.
Resibo- serum naturalnie wygładzające -129zł
Świetne- nawilża, może i trochę wygładza, mam wrażenie, że nie muszę po nim nawet stosować kremu (chociaż i tak to robię :D ), przyjemnie pachnie i jest mega wydajny, bo dosłownie 4-5 kropel starcza mi na twarz, szyję i dekolt.
Origins- a perfect world SPF- 199zł
Średni, świeżo pachnie i ma wysoki SPF. Używam go rano, chociaż bez większej przyjemności, bo wg mnie jest dość tępy, nawet kiedy wcześniej nałożyłam serum. Skusił mnie SPF i dobre oceny w internecie, ale zdecydowanie nie wrócę- chyba, że znajdę jakąś mega promocję.
Evree, krem magic rose- 34,99, ale w Rossmannie bardzo często można go znaleźć za 24,99
Super- nie jest drogi, bardzo ładnie pachnie różami (ale nie jak różaniec, tylko tak świeżo :D ), czuć nawilżenie i miękkość skóry po zastosowaniu. Bardzo polecam :)
La Roche Posey- Effaclar Duo + -ok. 40 zł
Kupiłam z nadzieją, że wyciągnie wągry i be∂zie zapobiegał niedoskonałościom, a moim zdaniem nie robi nic. Zużyję całe opakowanie, bo krzywdy mi nie robi, ale efektów też wielkich nie ma.
Kiehl's Midnight Recovery Eye - 124zł
Dobrze się wchłania, przyjemnie pachnie, nawilża skórę, nie jest ciężki, ale na efekty poczekam pewnie jeszcze z 10 lat, bo używam go raczej z myślą o zapobieganiu zmarszczkom.
Alterra- pomadka z rumiankiem- 4,99zł
Super- tania i robi co ma robić, czyli dobrze nawilża usta.
Sylveco- pomadka z peelingiem- ok 8zł
Nie mam zastrzeżeń- niedroga, peelinguje, nawilża- robi co ma robić i dlatego zawsze jest w mojej kosmetyczce.
Semilac- oliwka do skórek- 12zł
Znów to samo :D niedroga, szybko się wchłania, ładnie pachnie brzoskwinią i rzeczywiście nawilża i zmiękcza skórki.
'Zabiegi', czyli to co stosuję 2-3 razy w tygodniu.
Origins- maska regenerująca z różową glinką- 99zł
Ma działanie peelingujące, ale nie widzę jakiejś super regeneracji. Mocno przeciętny produkt jak za taką cenę.
Origins- maska Drink Up Intensiv- 99zł
Podobnie jak poprzednia- nawilża, ale jak się odrobinę za dużo nałoży to lubi się rolować na skórze, więc przeciętna i niewarta swojej ceny (efekt nawilżenia też nie powala).
Caolion- Premium Hot&Cool Pore Pack Duo- 119zł
Niestety podobnie, trochę zmniejsza pory, ale nie ma efektu WOW. Jest też dość mocna- zwłaszcza ta rozgrzewająca czasem sprawia wrażenie jakby wręcz paliła twarz.
(Jeśli znacie jakieś dobre maski, najlepiej niedrogie i koreańskie to bardzo proszę o polecenie :)
Sylveco- Peeling enzymatyczny- ok. 26zł
NIENAWIDZĘ GO, serio, nienawidzę :D on peelinguje, rzeczywiście, tylko niestety po mniej więcej minucie od jego nałożenia na skórę, czuję jakby wbijały mi się w skórę igiełki i nawet po zmyciu i ztonizowaniu skóry to uczucie jeszcze na chwilę pozostaje.
Maski w płachcie
Obojętnie jakie- wszystkie nawilżają bardzo dobrze, trochę łagodzą skórę, ale chyba jeszcze nie trafiłam na moje ulubione. Te są z It's skin i na polskim rynku są jednymi z tańszych (10zł), ale teraz czekam na przesyłkę z Korei z maseczkami Tonymoly, które wyszły mi super tanio- poniżej 4zł za sztukę.
Polecam nałożyć po toniku i serum- mam wrażenie, że efekty są lepsze.
I serio- nie wyrzucajcie ich po jednym użyciu- ja wkładam płachtę z powrotem do saszetki z esencją i spokojne mogę użyć tej samej maski 2 razy (trzymam w lodówce i po jakiś 2 dniach znów ląduje na mojej twarzy).
Komentarze
Prześlij komentarz